Wpisy otagowane praca-w-eb

Cechy dobrego employerbrandingowca, część 3: szerokie spojrzenie

Kiedy będąc EB-owcem, spróbujesz wytłumaczyć znajomym spoza branży, czym tak właściwie się zajmujesz, staniesz przed wyzwaniem. Nie tak łatwo jest przecież opowiedzieć o wszystkich elementach naszej pracy. I o tym właśnie, jak szerokie kompetencje przydadzą się w tej robocie, dziś będzie w naszym cyklu o cechach dobrego EB-owca.

colors-1884014_640
Czytaj dalej

Cechy dobrego employerbrandingowca, część 2: świadomość biznesowa

Nie bez powodu (i nie były nim wyłącznie walentynki) na pierwszym miejscu listy cech dobrego employerbrandingowca wymieniliśmy żywe zainteresowanie tym obszarem. Niestety, wkręta nie wystarczy; co więcej jeśli jest tylko ona, a nie ma tego, o czym dziś, EB-owiec jest na prostej drodze do bycia bohaterem anegdot nt. osób, które kampanię wybierają „bo ładna”, a targowe miasta „bo jeszcze tam nie byli”. O czym będzie? O świadomości biznesowej.

OK, powiedzmy sobie szczerze: nikt z nas nie rodzi się z umiejętnością swobodnego rozprawiania o derywatywach, rozróżniania Javy od JavaScriptu i rozszyfrowywania skrótów w stylu KPIs, ROI, AP, AR i GL. Nie wysysamy z mlekiem matki zrozumienia procesów biznesowych, a w podstawówce nie uczą nas raczej o tym, jak sytuacja demograficzna w kraju i na świecie przekłada się na działania EB w konkretnej organizacji. Ale pracując w employer brandingu, musisz nie tylko znać jak własną kieszeń organizację, w której pracujesz, ale też patrzeć szerzej – na branżę, a nawet całe otoczenie biznesowe.

Employer branding od jakiegoś czasu zyskuje bowiem nowe oblicze – nie ogranicza się już tylko do działań komunikacyjnych, ale jest strategiczną funkcją w coraz większej liczbie organizacji. Praca w tym obszarze wymaga łączenia faktów z pozornie odległych dziedzin, umiejętności wyciągania wniosków i przekładania ich na planowane działania. Dobry EB-owiec widzi przełożenie komunikacji z kandydatami i pracownikami na funkcjonowanie całości firmy, potrafi tak dobrać działania, żeby wspierały realizację nie tylko celów rekrutacyjnych, ale i celów biznesowych organizacji.

Brak biznesowej świadomości bywa zabójczy dla efektów działań employerbrandingowych. Kończy się np. nieustannym targetowaniem komunikacji do studentów (także tam, gdzie nie ma to najmniejszego sensu, np. ze względu na ryzyko rotacji albo oczekiwania tej grupy kandydatów), social mediami pełnymi kotków i kawy (zawsze) czy pączków (w tłusty czwartek), a w najgorszym wydaniu – prowadzeniem działań, które angażują zasoby firmy, a nie przynoszą jej spodziewanej wartości dodanej. W takiej sytuacji trudno wnioskować o budżet, raportować zwroty z inwestycji i… mieć prawdziwą frajdę z employer brandingu. Kogo bowiem cieszą projekty, które – choć może i fajne – nie przynoszą realnych efektów?

Zobacz też wpis na temat miłości do employer brandingu i zajrzyj wkrótce po kolejne odcinki cyklu.

shutterstock_17007979_prev
Czytaj dalej

Cechy dobrego employerbrandingowca, część 1: miłość

Czy walentynki to dobry dzień, żeby wrócić na blog? Idealny, bo chcę napisać o… miłości do employer brandingu :)

Valentines pixabay
Czytaj dalej