MJCC | Employer Branding Blog

Blog

Szukasz dobrego rankingu pracodawców? Wybierz ten, który naprawdę ci się przyda!

Pomysł na wpis o rankingach pracodawców mieliśmy już jakiś czas temu. Także dlatego, że na wielu spotkaniach z klientami musimy odpowiadać na pytania w stylu: ‘A który ranking jest najlepszy?’, ‘A czemu my jesteśmy tak nisko w rankingu X?’, ‘A czy to prawda, że za pierwsze miejsce w rankingu Y trzeba zapłacić?’. I za każdym razem musimy odpowiedzieć tak samo: dobrej odpowiedzi na te pytania zwyczajnie nie ma… Pomysł sobie kiełkował, dojrzewał, aż do wczoraj, kiedy to na Proto.pl ukazała się wiadomość o kolejnym ‘rankingu pracodawców’ opublikowanym tym razem przez miesięcznik Glamour. W tym ‘rankingu’, do czego przyznaje się sama redakcja… nie ma metodologii. W praktyce oznacza to z pewnością, że człowiek, który popełnił ten tekst, usiadł, wypisał pracodawców, którzy spełniali – w jego subiektywnym odczuciu – kryterium bycia glamour, napisał tekst, skasował wierszówkę i zadowolony zajął się pisaniem o czymś innym. A nam dał świetny pretekst, żeby nasz tekst o rankingach wreszcie skończyć i opublikować.

Pracodawca Roku, Pracodawca Marzeń, Idealny Pracodawca, Firma dla Inżyniera, Badanie Najlepsi Pracodawcy, Great Place to Work, Top Employers, Randstad Awards… To tylko niektóre z tytułów przyznawanych pracodawcom w Polsce. Ich lista z roku na rok się powiększa. Który z nich jest najlepszy, z którego warto korzystać? Naprawdę: to zależy. Algorytm wyboru najlepszego rankingu nigdy nie jest prosty. Dlaczego?

Przede wszystkim: większość rankingów jest nieporównywalna. Nie da się przecież porównać ogólnopolskiego badania, w którym studenci kierunków ekonomicznych spontanicznie wskazują wybranego pracodawcę, z badaniem sprawdzającym poziom satysfakcji z pracy w danej organizacji. Nie da się porównać rankingu, w którym firmy pojawiają się dzięki wskazaniom top of mind, z badaniem, w którym ranking powstaje w oparciu o wcześniej przygotowaną listę, czy tym bardziej z badaniem, do którego firma sama musi się zgłosić (i za nie zapłacić). Wybierając ranking i badanie dla siebie trzeba więc odpowiedzieć sobie na pytanie: czego chcę się dowiedzieć dzięki wynikom ZANIM kupi się raport.

Po drugie, wysokie miejsce w rankingu niekoniecznie musi przekładać się na przewagę wizerunkową lub rekrutacyjną w naszej grupie kandydatów. Kiedy Google wygrywa w kategorii ‘firma IT’ – może się cieszyć, ale zwycięstwo w kategorii ‘biotechnologia i chemia’ raczej nie przysporzy firmie dobrych kandydatów do pracy. Z kolei miejsce w pierwszej dziesiątce, ale za wszystkimi najważniejszymi konkurentami rekrutacyjnymi może, paradoksalnie, być powodem do zmartwienia. Zanim wyciągniesz wnioski z wyników, koniecznie zajrzyj też do szczegółowego raportu. Sprawdź kto głosował na Ciebie, a kto na konkurencję. Sprawdź, ile głosów decyduje o znalezieniu się na konkretnym miejscu. Nie jest tajemnicą, że w niektórych rankingach o wynikach decydują głosy z ośrodków mniej priorytetowych (patrz: wysokie miejsca kieleckich firm w rankingu AIESEC-u), a pierwsze miejsce zdobywa się nierzadko przewagą… kilku głosów (patrz: Firma dla Inżyniera 2010 – w rankingu wygrała Skanska, uzyskując 148 głosów i bijąc GE jedynie 16 głosami…). Jeśli więc chcesz uczynić z jakiegoś rankingu kryterium oceny skuteczności działań wizerunkowych/ rekrutacyjnych, zastanów się, co naprawdę mierzy ranking i czy jego wyniki da się przełożyć na preferencje twojej grupy docelowej.
Warto też krytycznie przyjrzeć się temu, jak powstaje ranking. Jeśli wygrywa w nim firma, która jest sponsorem konkursu, który jest promowany wraz z rankingiem, musisz brać sporą poprawkę na wyniki. Jeśli badanie jest prowadzone na uczelniach w czasie, gdy intensywnie promują się tylko niektóre firmy, a studenci wskazują w nim firmy top of mind, aktywne w tym czasie firmy zdobędą pewną przewagę. Czy musi się to przełożyć na liczbę zgłoszeń/ postrzeganie firmy w marcu, kiedy trwa rekrutacja na praktyki? Niekoniecznie…
Czy to oznacza, że nie warto korzystać z rankingów w ogóle? Nie! Z każdego z nich możemy wyciągnąć ciekawe wnioski. Nawet z ‘rankingu’ Glamour (on też, wbrew pozorom, coś mierzy, choć na niezwykle małej próbie :)) A twarde dane im towarzyszące to podstawa planowania działań, ważny miernik skuteczności. Pod warunkiem, że dobrze wybierzemy ranking, który rzeczywiście odzwierciedla to, co chcemy mierzyć.
Poza tym, jeśli już jakiś tytuł zdobędziemy, możemy to fantastycznie wykorzystać. Ale o tym już innym razem.

PS. Już jutro ogłoszenie listy studenckich Idealnych Pracodawców. Wszystkim czytelnikom życzymy powodzenia! :)

Czytaj dalej

Wykorzystać okazje

Kiedy rozmawiamy z kimś o budowaniu wizerunku pracodawcy, zawsze mówimy, że dobry specjalista od EB ma oczy szeroko otwarte. Zawsze. Bo nigdy nie wiadomo, gdzie pojawią się okazje, które tylko czekają, by je wykorzystać z korzyścią dla marki pracodawcy. A czekać mogą nawet tam, gdzie niewielu ich się spodziewa.
Na facebookowej stronie Questusa znaleźliśmy dziś świetny przykład takiej szansy. Bezrobocie spędza sen z powiek kandydatom? Chcesz połączyć działania korporacyjne z EB? Chcesz dostać sporą liczbę aplikacji od kandydatów, którzy, być może, do tej pory nawet nie rozważali Twojej firmy jako potencjalnego pracodawcy? Dwaj studenci podpowiadają Starbucksowi jak to wykorzystać:

A Cup of Optimism from Joao Unzer on Vimeo.

a Starbucks mówi… “The idea is very cre­ative and is a great story, but it is not a pro­gram we cur­rently have in place.”
Wykorzystalibyście taki pomysł u siebie?

Czytaj dalej

Fotokodujemy

Kiedy już zaczynaliśmy narzekać, że mało nam ciekawych, oryginalnych akcji pracodawców, na pomoc ruszył nam… rebranding Netii. Kolorowe logo oznaczało nowe materiały, a na nich… fotokod kierujący do strony karierowej firmy.


Czym są fotokody? Mówiąc najprościej: ułatwieniem życia. Fotokod (QR Code = Quick Response Code) to bowiem obrazek, w którym zakodować można na przykład adres strony WWW (można też dzięki nim wyświetlić film, dać możliwość polubienia strony na Facebooku, odczytania wizytówki lub pakietu informacji itp.); dzięki temu kandydat nie musi wklepywać do komórki długiego adresu, wystarczy, że (przy użyciu odpowiedniej aplikacji, dostępnej bezpłatnie u wszystkich operatorów komórkowych w Polsce) zeskanuje kod, by jego komórka sama otworzyła zakodowany adres.

Zalety korzystania z fotokodów odkryli już marketingowcy, przyszedł czas na specjalistów od rekrutacji i wizerunku pracodawcy. Netia nie jest zresztą pierwszą firmą, która fotokody wykorzystała w działaniach rekrutacyjnych (były już np. w ogłoszeniach rekrutacyjnych Eurobanku, czy u Ernst&Young); dobrze, że marketingowe nowości coraz szybciej są przejmowane przez employerbrandingowców.
Dodajmy tylko, że dobrze by też było, żeby tego typu rozwiązania były stosowane strategicznie i nie odsyłały na przykład do wielkiej strony na flashu, a dedykowanej, lekkiej i przystosowanej do odczytu w komórce witryny. O co, niestety, nie wszyscy stosujący kody zadbali ;(

A plakat Netii wygląda tak:

Swoją drogą, skoro dziś o Netii, mieli też cukierki w kolorach tych kropek z logo na swoim stoisku targowym w Warszawie – baaaardzo fajny pomysł.
A Wam, jak się podoba?

DSCF3011
Czytaj dalej

Zamknięcie sezonu targowego

Wczoraj i dziś – targi inżynierskie na PW. To chyba można uznać za zamknięcie sezonu targowego w tej (wiosennej) kampanii? Co prawda kilka imprez jeszcze ciągle przed nami, ale te duże już się odbyły, a te nadchodzące należą raczej do kategorii mniejszych, mniej obleganych.

Na koniec arcyciekawą niespodziankę zaserwował wszystkim PKN Orlen.

Dziś na stoisku firmy (które nota bene też jest bardzo ciekawe i zdecydowanie wyróżnia się na tle standardowo zabieranych na targi materiałów) można było porozmawiać z… Jakubem Przygońskim, motocyklistą rajdowym, członkiem Orlen Teamu. Pokazujemy jako świetny przykład tego, jak można łączyć promocję firmy/ działania sponsoringowe z budowaniem marki pracodawcy.

Choć projekt nam się BARDZO podobał, musimy też dodać, że spotkanie na dobrą godzinę zablokowało stoisko i gdyby zdarzyło się tak, że ktoś zainteresowany pracą w firmie trafiłby na targi w tym czasie, nie dowiedziałby się zbyt wiele o pracy/praktykach… Może lepiej byłoby przenieść spotkanie do jakiejś sali na PW i zrobić z niego atrakcję towarzyszącą targom?

DSCF3032
Czytaj dalej

Niezły odLOT

Targi pracy odwiedzam od wielu lat i przyznam, że szperając głęboko w pamięci nie przypominam sobie zbyt wielu imprez targowych z udziałem naszego narodowego lotniczego przewoźnika. A tu proszę. Nie dość, że LOT pojawił się na dzisiejszych Akademickich Targach Pracy JOBBING, to zrobił to w bardzo dobrym stylu. Dziś nie będzie więc wytykania błędów, mówienia, że coś można zrobić lepiej. Mamy polskie (!) targowe best practice i dowód na to, że nie trzeba wydawać gigantycznych pieniędzy, aby zaistnieć na targach.
Wystarczy obejrzeć się dookoła, zobaczyć, co mamy do dyspozycji i zabrać ze sobą najlepsze z tych rzeczy. Tak właśnie zrobił LOT i wyszedł z tego niezły odLOT:

Stoisko LOT-u w pełnej krasie: miejsce do rozmów z kandydatami i zwykły system wystawienniczy (rollup + ścianka), a do tego…

 dywanik z Business Class,
wózek pokładowy i model LOT-owskiego samolotu,

oraz jak przystało na linię lotniczą – skrzydła :)))

Do kompletu LOT dorzucił ulotki w kształcie boarding passów i wyszło świetnie – stoisko rewelacyjnie pokazywało branżę, przyciągało uwagę i naprawdę wyróżniało się na tle innych. Nie pozostaje nam nic innego jak przypomnieć stare hasło reklamowe LOT-u: Witaj pod dobrymi skrzydłami :)
P.S.
Skrzydła będą jeszcze lepsze jak LOT przestanie nas katować na długich trasach mocno wysłużonymi B767 😛 Kto leciał ten wie :)
LOT_small
Czytaj dalej

Pracowite dni…

…zaczęły się dla employerbrandingowców rekrutujących studentów i absolwentów. W końcu sezon targowy trwa :) Rozpoczął się łaskawie dla fim mieszczących się w Warszawie; od końca lutego w stolicy odbyło się już 6 imprez targowych, a jutro czeka nas jeszcze jedna – JOBBING. Później już cały maraton Dni Kariery i ITP.

Mimo, że to dopiero początek, już widzieliśmy rozkładanie ścianki poza stoiskiem (dla niewtajemniczonych dodamy, że – jeśli kupiliśmy fryz – to ścianki nie da się wstawić na stoisko bez sprytnego pochylenia :)), składanie jednej ścianki z dwóch kompletów, składanie broszur podczas targów (drukarnia tego nie zrobiła), puste stoiska (spowodowane brakiem materiałów wystawienniczych lub niewystarczającą ilością materiałów promocyjnych) oraz brak informatorów targowych sporo przed zakończeniem Dni Kariery w Warszawie i trochę fajnych nowych rozwiązań na stoiskach. Dzieje się! :)
Poniżej mała relacja zdjęciowa; więcej – jak zwykle – na Facebooku.

Nowa zabudowa targowa PwC podczas DK w Warszawie
Ciekawa organizacja stoiska Ernst&Young podczas tych samych targów (wykorzystano zabudowę i projektor multimedialny)
Szkoda tylko, że PwC i E&Y stały na przeciwko siebie; gdyby były w różnych miejscach, ich zabudowy wyglądałyby dużo efektowniej…  
Inwazja manekinów ING Życie na SGH podczas Targów Programów Menedżerskich
ING cd.
Ericpol Telecom obchodzi XX urodziny podczas Inżynierskich Targów Pracy w Krakowie
Kiosk multimedialny na stoisku Ericpola
PwC promuje grę “Treasure Hunting” podczas Maratonu Firm Konsultingowych
Mieliście/widzieliście jakieś inne ciekawe formy aranżacji stoiska? Ktoś robi coś ciekawego na uczelniach? Jakieś działania promocyjne zrobiły na Was wrażenie? Piszcie :)
PwC_small
Czytaj dalej

A strony karierowe ciągle kiepskie…

Przeglądam właśnie ankiety wypełnione przez studentów SGH w naszym badaniu na temat wykorzystania internetu w rekrutacji i budowaniu wizerunku pracodawcy. Zadaliśmy w nim m.in. pytanie o to, czego studentom brakuje na stronach WWW poświęconych pracy. Odpowiedzi – choć, przyznajmy to, nie są wielkim zaskoczeniem – są kolejnym (po raportach takich jak ten Adwebu sprzed kilku miesięcy) dzwonkiem alarmowym. Sygnałem dla pracodawców, by swoim stronom karierowym wreszcie poświęcić należytą uwagę…


Są, bo studenci mówią o najbardziej elementarnych sprawach i dość bezlitośnie oceniają polskie zakładki karierowe. Informacje są na nich nieaktualne, brakuje tych, które studentów interesują najbardziej (na przykład o długości praktyk, wymiarze godzin, procesie rekrutacji itp.), brak na stronach ofert pracy (sic!). Za mało też wirtualnych spotkań z pracownikami (prezentacji konkretnych ścieżek kariery, wywiadów z pracownikami i praktykantami, możliwości poczytania lub obejrzenia ich opinii, wspomnień, rad) i szans, by zajrzeć do biura firmy (np. dzięki zdjęciom czy filmom z biura). Na deser zostaje nawigacja: nieprzejrzysta, utrudniająca dostęp do konkretnych informacji.

Nihil novi sub sole chciałoby się powiedzieć. O stronach karierowych rozmawiamy o dawna, tych dobrych nie przybywa jednak w tempie, jakiego można oczekiwać. Pozostaje mieć nadzieję, że wraz ze wzrostem świadomości pracodawców, którzy chcą budować swój wizerunek atrakcyjnego pracodawcy, przyjdzie pora na pełne wykorzystanie jednego z najpotężniejszych narzędzi employer brandingowych, jakim są strony karierowe…

Czytaj dalej

Sezon targowy rozpoczęty – co dobry employer brandingowiec ma zawsze ze sobą?

Wiosenny sezon targowy możemy uznać za otwarty. Wczoraj targi na WAT, dziś Targi Programów Menedżerskich na SGH. A od przyszłego tygodnia – maraton targowy, po którym większość employer brandingowców rekrutujących studentów na dobre odetchnie dopiero w kwietniu (tak, wiemy; ‘odetchnie’ w tym przypadku najczęściej – w każdym razie w przypadku skutecznych kampanii – oznacza ‘utonie w aplikacjach i będzie marzyć o wakacjach’). W przerwie w pracy na dzisiejszych targach, postanowiliśmy po raz pierwszy publicznie pokazać naszą skrzynkę i poradzić, bez czego na targi ruszać nie wolno.

Nasza skrzynka wygląda mniej więcej tak:
i w wersji podstawowej zawiera m.in.:
  • nóż do wykładzin (przydaje się do odcinania taśmy, rozpakowywania kartonów z materiałami i w różnych nieoczekiwanych sytuacjach :)
  • nożyczki
  • markery i długopisy
  • taśmy klejące w różnych wariantach (dwustronna – żeby nie było widać klejenia np. na plakatach, pakowa – żeby dobrze spakować resztę materiałów po targach, choć przydaje się też w innych sytuacjach, o czym za chwilę, do wykładzin – bo mamy klientów z własną wykładziną, którą trzeba przykleić do podłogi)
  • nawilżane chusteczki
  • gąbki i szmatki (kto rozkładał ściankę wystawienniczą po podróży kurierem lub po dłuższym maratonie targowym, ten wie, że się przydają…)
  • plaster :)
  • klucze i wkrętaki, żyłka, sznurek, śruby itp. – to już wyższa szkoła jazdy, ale że się przydają niech świadczy fakt, że nasz imbus-podróżnik przeszedł dziś swoje na 3 stoiskach :)
Przydadzą się też (choć do skrzynki nie zmieszczą): karton na materiały, które zostaną po targach i worki na śmieci, które nie zawsze zapewniają organizatorzy.
Ta skrzynka uratowała wiele stoisk. Zdarzyło się nam na przykład zamontować roll-upa bez pałąka i skleić całą ściankę na taśmę pakową, gdy nie trzymały magnesy (a nie trzymają z różnych powodów: bo ktoś zwinął grafikę w złą stronę, bo jest za zimno…), oczywiście tak, że nie było tego widać. Bez tej skrzynki nie jedziemy na żadną imprezę.
Jak się kończą targi dla nieprzygotowanych pracodawców pokazywaliśmy w zeszłym roku na Facebooku (Targowe grzechy główne) i obiecujemy pokazywać także w tym. Na razie jednak dorzucamy tylko coś do dobrych przykładów targowych i wracamy do pracy.
PS. Jeśli jeszcze nie widzieliście listy tegorocznych targów, zapraszamy do naszego kalendarium targowego wiosna 2011.

Nowy-obraz
Czytaj dalej

Kiedy obraz to więcej niż 1000 słów

O filmach rekrutacyjnych i wizerunkowych mówi się i pisze ostatnio sporo. I nic dziwnego, bo w tytule naszego dzisiejszego wpisu jest wiele prawdy. Obraz, zwłaszcza ruchomy, ma tę cudowną właściwość, że może pokazać rzeczy, o których napisać jest trudno. Rzeczy zbyt skomplikowane i abstrakcyjne, na przykład wartości firmowe, atmosferę czy wystrój biura. Zdarza się, że masa podstron i grube broszury przegrywają z 30-sekundowym filmem, na którym widać, że w biurze naprawdę siedzą ludzie w dżinsach…


Przekonaliśmy się o tym kolejny raz kręcąc w ubiegłym tygodniu filmy w biurze klienta. Klapki pod biurkami, ludzie opowiadający o koleżance… pszczelarce, wywiad z wokalistą heavy metalowej kapeli. Ok, niektórych rzeczy spodziewaliśmy się w biurze pełnym programistów, ale przyznajemy też, że wiele było sporym zaskoczeniem.
Nasze filmy czekają jeszcze na montaż (obiecujemy pokazać później), ale już teraz wiemy, że żadne opisy nie powiedziałyby o firmie tyle, co krótkie filmowe spotkania z ludźmi, którym codziennie rano po prostu chce się wstać do pracy.

Chcecie dowodu, że czasami to, na czego opisanie zużylibyśmy tonę papieru, załatwi za nas minuta filmu? Proszę bardzo. Takie proste, a dobre. Miłego oglądania!

Czytaj dalej

Kto na targi…

Kiedy na naszej stronie na Facebooku zapytaliśmy, o czym chcielibyście czytać w cyklu o targach pracy, jedną z odpowiedzi, które zebrały najwięcej głosów okazała się ta dotycząca przygotowania reprezentantów. Napiszemy i o tym, ale – pewnie trochę po pierwszych w tym sezonie targach – zanim to zrobimy, najpierw podzielimy się refleksją nieco bardziej ogólną.

Otóż wybór osób, które reprezentują firmę na targach ma dla powodzenia firmy na imprezie znaczenie podstawowe. Tak, wiemy. To stwierdzenie trochę banalne. Ale po każdych kolejnych targach umacnia się nasze wrażenie, że nie do wszystkich firm dociera z odpowiednią mocą :)

I moglibyśmy napisać (i pewnie jeszcze napiszemy…) o twardych kryteriach, ale zajmiemy się czymś nie do końca wymiernym, ale za to bardzo przekładającym się na efektywność targowej załogi – nastawieniem.

“Z niewolnika nie ma pracownika” mówi porzekadło. I rzeczywiście, nie wiem, co gorszego może się przytrafić na stoisku targowym, niż skrzywiony, obrażony na cały świat przedstawiciel firmy, który zamiast opowiadać o firmie i zachęcać kandydatów do aplikowania, co najwyżej z łaską wręcza każdemu firmową ulotkę.

Pierwszą grupą, której ta przypadłość dotyczy są pracownicy tzw. biznesu (nie znoszę tak o tym pisać, bo to z miejsca ustawia HR w jakiejś drugiej kategorii działów niebiznesowych, ale jakoś nie znajduję innego określenia…). Wyrwani z pracy, nie potrafiący sobie poradzić w sytuacji sprzedażowej (nie bójmy się tego słowa: ‘sprzedajemy’ oferty w firmie potencjalnym kandydatom i obyśmy robili to jak najlepiej!), nie mający bladego pojęcia, po co to wszystko… Czasami naprawdę lepiej (choć kandydaci chcą się z nimi spotykać, o czym następnym razem), żeby wcale ich nie było na stoisku. Ale idealnie jest, jeśli potrafisz wybrać (lub pozwolić im się zgłosić) takich, którzy lubią rozmawiać z ludźmi, mają ciekawe doświadczenia w firmie i… naprawdę lubią w niej pracować. Co prawda trzeba ich jeszcze przygotować do udziału w targach (o tym też napiszemy oddzielnie), ale z takimi ludźmi masz już połowę sukcesu!

Niestety, muszę też wrzucić kamyczek do HR-owego ogródka. Bo ludzi, którzy odpowiadają za budowanie wizerunku pracodawcy (sic!) również dotyczy przypadłość pt. ‘nie chce mi się, ale muszę, więc tu (na stoisku) postoję’… Widzieliśmy w trakcie (tej setki z okładem) targów, na których byliśmy już wiele. Jak wysokiego szczebla manager HR wrzeszczy (publicznie, przy kandydatach stojących przy stoisku!) na ambasadora firmy, który nie potrafił dobrze ustawić ścianki wystawienniczej. Jak EB-owiec z dużej, od dawna aktywnej na studenckim rynku pracy firmy schodzi ze stoiska o 13.30 (targi trwają do 16.00), bo… ma ostatnie Inter City, a zwykłym pociągiem wracać przecież nie można. Jak przedstawicielki (fajnego skądinąd) biura karier w odpowiedzi na propozycję współpracy słyszą lekceważące ‘my nie pracujemy z takimi słabymi uczelniami’ od przedstawiciela pewnej korporacji, która w tamtym czasie mówiła o sobie ‘nie zwracamy uwagi na Twoje wykształcenie’.
To przykłady skrajne, ale są też te małe, codzienne. Kiedy ktoś, kto codziennie myśli tylko o tym, żeby ten dzień pracy już się skończył i przegląda oferty pracy, w czasie targów ma przekonywać kandydatów, że warto trafić do jego firmy? Czy mu się udaje? Stańcie kiedyś 2 metry od stoiska i posłuchajcie, co i jak mówi taki reprezentant – sami się przekonacie.

I tak sobie pomyśleliśmy po ostatnich rozmowach w trakcie targów, że to niesamowite, że w narzędziach zewnętrznego employer brandingu tak bardzo odbija się strategiczne podejście do tego obszaru. Z główną maksymą takiego podejścia: zaczynaj od środka. Czego wszystkim w ich firmach życzymy :)

Czytaj dalej