MJCC | Employer Branding Blog

Blog

Wyróżniają nas możliwości rozwoju…

Od czasu, gdy na początku 2008 roku przygotowaliśmy zestawienie EVP (tego komunikowanego) firm z Wielkiej Czwórki:



EVP Wielka Czwórka 2007/2008

 wiele się zmieniło. Mimo, że żadna z firm nie zmieniła branży ani profilu poszukiwanego kandydata (ewentualnie nieco go poszerzając), każda znalazła swój własny, unikalny sposób na komunikację rekrutacyjną.


W naszym zestawieniu widać, jak bardzo podobne były do siebie, jeszcze w 2008 roku, firmy z Wielkiej Czwórki. (Prawie) wszystkie zapraszały do zespołu w wiodącej firmie doradczej, oferowały karierę, rozwój zawodowy, zdobycie doświadczenia, dzielenie się wiedzą itd. Banały, prawda? Przecież wszyscy potencjalni kandydaci do tych firm wiedzieli, że one to właśnie oferują. Połączenie dość banalnego i niewyróżniającego żadnej firmy EVP z ówczesnymi wizualizacjami (głównie uśmiechnięci konsultanci w garniturach) sprawiało, że KPMG, PwC, Deloitte i E&Y były jedną ‘Wielką Czwórką’, a czterema oddzielnymi, dość jednak od siebie różnymi, bytami.
Zróbmy mały test: wyobraź sobie, że ktoś myli firmę, w której pracujesz z Waszą największą konkurencją. Miło? Pewnie nie bardzo. Pewnie obruszycie się i zareagujecie w stylu: no jak to, my to nie to samo co oni (w domyśle moja firma jest lepsza :)). Pytanie tylko, skąd kandydat ma o tym wiedzieć, jeśli komunikujemy dokładnie to samo co konkurencja?

Nasze doświadczenia z pracy z klientami i spotkań z różnymi firmami pokazują, że pokusa, żeby mówić ‘to co wszyscy’ ciągle jest wielka. ‘Jesteśmy wyjątkowi bo swoim pracownikom oferujemy m.in.: dobrą atmosferę pracy, imprezy integracyjne, pakiet socjalny. Pracownicy mają pasje, które realizują po pracy, spotykają się, a tak w ogóle tworzą jedną wielką rodzinę. Firma zapewnia także możliwości awansu i rozwoju zawodowego.‘ Brzmi znajomo? Pewnie! bo można to przeczytać w większości ogłoszeń i profili pracodawców… Większość firm używa w komunikacji wyświechtanych sformułowań, które w dodatku niewiele znaczą dla potencjalnych pracowników.
Nie mówimy, że firmy kłamią. Zwykle mówią prawdę. Chodzi nam jednak o to, że (prawie) WSZYSCY mówią dokładnie to samo… Tymczasem jedna z podstawowych zasad przy dobieraniu z EVP (employee value proposition, propozycji wartości dla pracownika) kluczowych przesłań do komunikacji mówi, by odróżnić się od konkurencji!
Wielka Czwórka znalazła swoją drogę. Od jakiegoś czasu wielkoczwórkowe kampanie pozwalają dowiedzieć się tej najważniejszej rzeczy: czym różnią się Deloitte, KPMG, E&Y i PwC. Pokazują kandydatowi różne strony tej samej branży. Znalazły wyróżniki: ktoś oferuje możliwości ‘tu i teraz’, ktoś pozwala ‘zacząć poziom wyżej’. A kandydat wreszcie może wybrać firmę dla siebie.

Nasze doświadczenie mówi, że każda firma ma ‘to coś’. Czasami widoczne od razu, a czasami ukryte tak dobrze pod wyświechtanymi sformułowaniami, że szukając trzeba się nieźle natrudzić. Ale w każdej można to znaleźć. I nie warto iść na skróty (komunikując ‘to, co inni’)

Można pójść na skróty i komunikować to, co inni. Tylko po co? Czy nie lepiej od razu odróżnić się od konkurencji i zdobyć element przewagi rynkowej? Lepiej. Bo o tym, że lubimy (lub nie) swoją firmę i tak decydują drobne ‘smaczki’, unikalne w każdym miejscu. Jak mówi Patrick S., od listopada 2001 pracownik firmy Zappos:
Wear whatever you want and free Perrier, what more could I ask for?

EVP-Big4
Czytaj dalej

To już jest koniec (papierowych dodatków poświęconych pracy)?

Wszystko wydarzyło się dokładnie tydzień temu. I prawdę mówiąc trochę się dziwimy, że przeszło w zasadzie bez echa…
Otóż, 3 stycznia br. Agora – wydawca Gazety Wyborczej – ogłosiła zmianę nazwy swojego dodatku poświęconego ofertom pracy z “Gazeta Praca” na “gazetapraca.pl”, pisząc dodatkowo na swojej stronie na Facebooku: „mamy teraz papierowe wydanie Internetu”… Czy to oznacza, że 3 stycznia zakończyła się w Polsce era papierowych dodatków poświęconych pracy?

Ogólnopolskich dodatków do gazet poświęconych karierze jest/było kilka ale tak naprawdę zawsze liczył się tylko jeden – agorowa “Gazeta Praca” (GP). Z perspektywy rekrutera, zwłaszcza ostatnio, można ją było oceniać różnie. Prawda jest jednak taka, że były takie czasy, że (prawie) każdy, kto szukał pracy, w każdy poniedziałek karnie maszerował do kiosku po „GW”.
I na początku nie zmieniło tego pojawienie się i rozpowszechnienie internetu. Job boardy i papierowa GP żyły sobie w symbiozie (to, co pojawiało się w Internecie, pojawiało się również na papierze) bo ogłoszenia do GP dawano trochę z przyzwyczajenia, „bo zawsze tak robiliśmy”. Do czasu… Kryzys/spowolnienie gospodarcze* (*niepotrzebne skreślić) spowodował/o, że trzeba się było ponownie pochylić nad budżetami na rekrutację i budowanie wizerunku. A efekt tego zobaczyliśmy między innymi na łamach GP.
Zobaczyliśmy, bo działy HR (i nie tylko) zaczęły szukać oszczędności, a kiedy analizie poddano koszty i efektywność ogłoszeń rekrutacyjnych w różnych mediach, okazało się, że GP jest relatywnie droga, a i jej dotarcie do kandydatów nie jest już takie, jak kiedyś… I tak z miesiąca na miesiąc, z tygodnia na tydzień, GP chudła w oczach. Warszawskie wydanie ze wspomnianego 3. stycznia br. ma zaledwie 24 strony z częścią redakcyjną (!), a głównym ogłoszeniodawcą jest sama Agora. Jak słusznie zauważył jeden z Facebookowiczów pod informacją o nowym tytule na facebookowej stronie gazetapraca.pl, wydania lokalne są utrzymywane przy życiu przez jedną, maksymalnie dwie firmy, które są głównymi ogłoszeniodawcami. A i tak dotyczy to tylko wydań w większych miastach; w mniejszych lokalizacjach część redakcyjna przeważa już nad częścią ogłoszeniową.
Nas, z perspektywy klientów, ciekawi, jak GW poradzi sobie z dostosowaniem do tej zmiany własnej struktury. Bo teraz jeszcze trudniej byłoby wytłumaczyć rekruterowi dlaczego kampanię w dodatku papierowym ma kupić u jednej osoby, a w internecie u innej. W końcu to teraz jeden brand :) No i jak długo uda się jeszcze papier utrzymać przy życiu po tym liftingu.
Czytaj dalej

Tak dobrze, a tak źle jednocześnie

Ledwie zdążyliśmy napisać, że na naszym blogu zamierzamy dzielić się przykładami dobrych kampanii pracodawców i pokazywać takie działania, z których nauczyć się będzie można czego lepiej w employer brandingu nie robić, a już mamy case’a, który doskonale pokazuje to na przykładzie. I jest to przykład dobry i zły jednocześnie…

Szliśmy sobie spokojnie na spotkanie z klientem, kiedy zobaczyliśmy – dodajmy, że było to jakieś 50 metrów od siedziby klienta – takie oto ogłoszenie:

Klient zatrudnia dokładnie ten sam typ kandydatów. 50 metrów od wejścia do biura, ogłoszenie zobaczą więc nie tylko przechodnie, ale też kandydaci podążający na rozmowę kwalifikacyjną i – co najważniejsze – pracownicy firmy. Perfekcyjne targetowanie :)
I wszystko byłoby świetnie, gdyby nie to, że ogłoszenie zostało powieszone najprawdopodobniej nielegalnie, na słupie, co raczej nie wpływa pozytywnie na wizerunek ogłaszającego się (zwłaszcza, że wisi już chwilę i zdążyło się nieco sfatygować). Nie mówiąc o tym, że ‘art director’ przygotowując ogłoszenie, myślami był juz chyba na Sylwestrze…

ASB-Technology_small
Czytaj dalej

Witamy :)

Długo się wahaliśmy zanim zdecydowaliśmy się zaprosić do śledzenia naszego bloga. Wiemy, że to miejsce to także nasze zobowiązanie: chcemy bowiem stworzyć miejsce, do którego warto będzie wracać po informacje i inspiracje.

Będziemy pisali o ciekawych działaniach pracodawców, ale też o ich wpadkach. Pokażemy przykłady z Polski i ze świata. Będziemy dzielić się naszymi doświadczeniami, ale i zadawać pytania, licząc na dyskusje i wspólne dochodzenie do odpowiedzi.
Zapraszamy do czytania i komentowania naszych postów.

Czytaj dalej