Archiwa: internal branding - MJCC | Employer Branding

Wpisy otagowane internal-branding

Masz certyfikat? I co z tego?

Od kilku lat posiadanie certyfikatu HR-owego jest niejako modne. Pracodawcy, często płacąc za to niemałe kwoty, biorą udział w różnego rodzaju konkursach i certyfikacjach, które pozwalają im zdobywać kolejne tytuły. Między innymi po to, aby pokazać się kandydatom z lepszej strony i zachęcić ich do złożenia aplikacji. Pytanie brzmi: czy to rzeczywiście działa?

Sukcesy_tło.jpg
Czytaj dalej

EB-owe inspiracje zza wschodniej granicy

Employer branding na polskim rynku pracy ma się coraz lepiej, mimo że przy planowaniu budżetu nie jest to (jeszcze?) pierwsza rzecz, o której pamiętają osoby decyzyjne. W przypadku międzynarodowych korporacji inspiracja do prowadzenia tego typu działań często przychodzi z tzw. zachodu, to tam również najczęściej szukają inspiracji te osoby, które rozpoczynają swoją EB-ową karierę. Moje doświadczenie (oraz pytanie pewnego klienta :)) skusiły mnie jednak, aby odwiedzić naszych wschodnich sąsiadów i sprawdzić, jak się ma rynek EB w Rosji.

Unilever Employer Branding
Czytaj dalej

Mierzymy zaangażowanie pracowników! Ale co dalej?

Niedawno mieliśmy okazję zapoznać się z raportem ABSL „Jak wspierać zaangażowanie w pracę wśród pracowników sektora nowoczesnych usług biznesowych?” [link], jednak opublikowane dane przedstawiają to, skądinąd bardzo ciekawe, zagadnienie dość powierzchownie. W raporcie zabrakło przede wszystkim porównania z innymi branżami; cóż, może kiedyś doczekamy się i takich danych. Po jego lekturze – już patrząc na temat szerzej – zaczęłam zastanawiać się, co powinniśmy robić z wynikami badań zaangażowania w organizacjach. Czy firmy w pełni wykorzystują otrzymane dzięki nim dane?

shutterstock_11597569_prev
Czytaj dalej

Wewnętrzny employer branding

O tym, czym jest wewnętrzny employer branding, mówi Tomasz Polewczyński w wywiadzie wideo z redaktorkami portalu osobyzasoby.pl.

TomekPolewczyński
Czytaj dalej

Euro 2012 w pracy

Od otwarcia Euro 2012 dzielą nas już tylko minuty, a ja naprawdę miałam ochotę oprzeć się wszechogarniającej piłkarskiej gorączce. Ale się nie da :) W biurowym oknie powiewa biało-czerwona, zza niego słychać wuwuzele, w lodówce chłodzi się co nieco na wspólne wieczorne oglądanie rozgrywki z Grecją, Ludzie z MARS-a ulegają przesądom, a E&Y chwali się swoją strefą kibica. No, po prostu się nie da… Czy można jakoś przetrwać nadchodzące dni w firmach, a być może nawet wykorzystać je z korzyścią dla wizerunku pracodawcy?


Flexi jest sexi
Euro w Polsce, z udziałem polskiej reprezentacji to wyzwanie. Mecz otwarcia na Narodowym, później pojedynki z Rosją i Czechami, no i – miejmy nadzieję – kolejne mecze, to coś, co wielu, nawet okazjonalnych kibiców, będzie chciało zobaczyć, także wtedy, gdy będą w pracy. I nie oszukujmy się – jeśli nawet każemy im siedzieć przy biurkach, na wysoką efektywność raczej nie możemy liczyć. Może więc, zamiast udawać, że tego nie widzimy, pomyśleć o tym, jak umożliwić pracownikom pogodzenie futbolowej pasji z pracą?
A możliwości jest wiele. O2 na przykład już w kwietniu, przygotowując się do Igrzysk Olimpijskich, przeprowadziło eksperyment i na jeden dzień poprosiło wszystkich (z wyjątkiem tych, których obecność w biurze była naprawdę niezbędna) pracowników o pracę z domu.

O efektach można było poczytać w Personnel Today, dość jednak wspomnieć, że 88% uczestników eksperymentu zadeklarowało, że pracowało w ten sposób efektywniej niż w trakcie normalnego dnia w biurze. Jeśli taki eksperyment to za wiele na początek, można przynajmniej zastanowić się nad elastycznymi godzinami rozpoczęcia i zakończenia pracy lub możliwością skracania “dni meczowych”, a odpracowywania ich w innych terminach.

Emocje grupowe
Z góry łatwo przewidzieć, że najtrudniej będzie zarządzać pracownikami w czasie meczów polskiej reprezentacji. Może więc zamiast ze zdumieniem obserwować spadającą krzywą wydajności, zatrzymać na te 90 minut linię produkcyjną i pozwolić pracownikom wspólnie cieszyć się z wygranej Polaków? (porażek jako niepoprawni optymiści nie zakładamy :)) Zdarzyło nam się rozmawiać z pracownikami firmy, która tak właśnie robi i – wierzcie mi – był to jeden z mocniejszych punktów wymienianych wtedy, gdy pytaliśmy o powody, dla których uważają, że to fajny pracodawca.
Wiem, że nie wszędzie jest to możliwe, ale warto się przyjrzeć firmie i wykorzystać coś, co może zadziałać – strefa kibica w E&Y, wspólne wyjście na mecz na dużym ekranie w kinie, może konkurs na typowanie wyników? Skoro okazja nasuwa się sama, wykorzystajmy ją, żeby budować wspólne przeżycia zespołu.

Być fair…
Nie wszyscy ulegają gorączce Euro 2012. Nie wszyscy kibicują Polakom. Wprowadzając jakąkolwiek zasadę trzeba więc zadbać o to, żeby była sprawiedliwa. Masz na pokładzie np. Włochów, którzy nie wyobrażają sobie nie obejrzeć squadra azzura? Daj pracownikom wybór, kiedy skorzystają ze skróconych godzin, pozwól im zamienić się zmianami, na których pracują, pozwól typować wyniki różnych (nie tylko polskiej) reprezentacji.

Chwila testu
Wykorzystaj Euro jako szansę przetestowania rozwiązań, które później  można wprowadzać przy innych okazjach – może niektóre elastyczne rozwiązania sprawdzą się tak dobrze, że staną się w firmie normą, a nie  procedurami wprowadzanymi od wielkiego dzwonu? Za co zresztą mocno trzymam kciuka. Tylko jednego, bo drugiego ściskam za Lewandowskiego, Piszczka, Szczęsnego i spółkę. :)

PS.
Lidl wykorzystał przerwę meczu z Grecją, żeby w reklamie podziękować pracownikom za ich pracę i powiedzieć, że dla firmy oni są kimś więcej niż mistrz Europy – są mistrzami świata! To się nazywa wykorzystanie okazji!

Czytaj dalej